Otwórz menu główne

Być rządzonym – tekst Pierre'a Josepha Proudhona z późniejszymi zmianami.

Być rządzonym to być obserwowanym przez kamerę w sklepie, nadzorowanym przez kuratora, szpiegowanym w celu handlowym, kierowanym do urzędu, nastawianym przy wybitym barku, podporządkowanym ustawom o becikowym, indoktrynowanym przez ankietera, zmuszanym do wysłuchiwania kazań przez rodziców, kontrolowanym przez kanara, szacowanym i rispektowanym, ocenianym na zaliczeniu, cenzurowanym na Nonsensopedii, poddawanym rozkazom ludzi, którzy nie mają ani prawa, ani sprawiedliwości, ani wiedzy z zakresu, ani cnót obywatelskich w kraju katolickim. Być rządzonym oznacza przy każdej transakcji na Allegro, przy każdym działaniu na kalkulatorze, przy każdym ruchu jednostajnie przyspieszonym być odnotowanym przez psy, rejestrowanym w okienku, kontrolowanym w kwestii uzębienia, opodatkowanym podatkiem od psa, ostemplowanym na bramce na imprezie, opatentowanym leniem, licencjonowanym na wolnej licencji, autoryzowanym przy próbie dostępu do serwera, aprobowanym przez ów serwer, napominanym przez straż miejską, krępowanym cisza nocną, reformowanym przez Giertycha, strofowanym i wersowanym, aresztowanym domowo. Pod pretekstem dbałości o dobro ogółu jest się opodatkowanym (VAT 22%), drenowanym podczas operacji, zmuszanym do płacenia okupu za teściową, eksploatowanym przez providera, monopolizowanym w sklepie nocnym, poddawanym presji i kompresji, uciskanym w miejscu rany wylotowej, oszukiwanym przez reklamy, okradanym przez TP S.A.; wreszcie przy najsłabszych oznakach oporu, przy pierwszych słowach skargi, represjonowanym przez kaczystów, karanym mandatem, obrażanym przez własne dzieci, nękanym przez komornika, śledzonym przez Świadków Jehowy, poniżanym przez automat do kawy, bitym jak śmietana, rozbrajanym chamstwem, duszonym w sosie własnym, więzionym na 48 godzin, rozstrzeliwanym dowcipem, sądzonym po pozorach, skazywanym na Shawshank, deportowanym z Unii, chłostanym promieniami słońca, sprzedawanym za kanapkę, zdradzanym przez współmałżonka, i na koniec wyśmiewanym w Maratonie Uśmiechu, wyszydzanym na bashu, znieważanym propozycjami, okrywanym kołdrą. Taki jest rząd mniejszościowy, taka jest jego sprawiedliwość dziejowa, taka jest jego podwójna moralność.