Otwórz menu główne

Za Chiny nie rozumiem, czemu tańczyć nie umiem.
Uczyłem się gładko
z wesołą sąsiadką,
która była już dawno po ślubie.
Tańcząc cza-czę, buty gubię,
jak ja tego nie lubię!
Czy walc to, czy tango,
drżę cały jak mango.
Fokstrot czy fandango,
to nogi się gną,
więzadła się rwą,
palce mi się kruszą,
co będzie z mą duszą?
Nie polka, nie pogo,
ja tańczę wciąż srogo.
Zakończę treningi w ambulatorium,
skończę jako pacjent w sanatorium,
bo teraz kolana
zmęczone od rana,
wyglądają jak u barana.
Pokrzepię się, zjem banana
i do ćwiczeń wrócę,
i do formy wrócę,
i do Tworek trafię...
Nie, wystarczy, od dziś ja tańca już nie trawię.