Otwórz menu główne

NonNews:Ekologiczne bomby przyszłością wojen

Tak będzie wyglądało typowe pole walki po użyciu bomby atomowej.

30 października 2006

Brytyjscy naukowcy od zbrojeniówki postanowili przypodobać się trochę Greenpeace'owi oraz hipisom i wpadli na pomysł ekologicznej broni. Jakkolwiek głupie miałoby to nie być.

Szczerze powiedziawszy to wojna od zawsze kojarzyła się z flakami, spalonymi połaciami lasów i ginącymi w rozszalałym ogniu CKM-ów króliczkami czy innymi puszystymi zwierzątkami. Zresztą chyba nie tylko mi, a tutaj Anglicy wpadają na genialny pomysł, aby miny lądowe użyźniały glebę dodatkowo, pociski nie zawierały metali ciężkich a jakieś C4 i inne semtexy miały nadawać się do recyklingu... Jeszcze trochę i okaże się, że strzelając z tej amunicji do pand wielkich sprawimy, że się rozmnożą, wysadzając instalacje wroga sprawimy, że zmniejszy się dziura ozonowa, a kupując głowicę nuklearną wspieram głodujące dzieci w Ugandzie, by po detonacji tej bomby atomowej okazało się, że zamiast zmieść wrogów z powierzchni ziemi wyrósł tam bujny las tropikalny...

Już widzę te nowoczesne pola walki, gdzie obie strony konfliktu uważają aby przypadkiem nie rozjechać czołgiem ostatniej bengalskiej róży ciernistokrzewej albo minujących pola uprawne ludności, aby zboże lepiej rosło. Należy jednak uważać na broń ulegającą biodegradacji: to może być całkiem poważny problem, gdy nagle w połowie wymiany ognia twój karabin rozpada się w rękach albo czołg zostaje zjedzony przez jakieś tropikalne ptaki, oczywiście zagrożone wyginięciem.

Ja myślę, żeby w ogóle zakazać jakiejkolwiek broni, dać żołnierzom konewki do podlewania, worek nawozu i heja użyźniać glebę a nie.

ŹródłoEdytuj

  • Chcą produkować ekologiczne bomby, Onet.pl, 30 października 2006.