Otwórz menu główne

7 listopada 2006

Dzielni ukraińscy pogranicznicy zatrzymali na granicy z Białorusią bardzo groźnego przemytnika marchwi.

Jak donosi zaprzyjaźniony portal internetowy, ukraińscy żołnierze patrolujący granicę z Białorusią w obwodzie wołyńskim zostali zaatakowani wręcz (a może raczej – wkół?) przez samochód terenowy marki UAZ, którym 33-letni mieszkaniec jednej z ukraińskich wsi próbował nielegalnie wwieźć do swojego kraju aż 75 nielegalnych toreb z nielegalną marchwią.

Po dramatycznym pościgu i ostrzelaniu samochodu z broni krótkiej, długiej, najdłuższej i długiej, jak jasna cholera – samochód, kierowca, oraz marchew zostali zatrzymani.

Według naszych informatorów, marchew była pierwszego gatunku, pełna karotenu i witamin. Według postronnych obserwatorów – miała służyć do łamania na Ukrainie procesów demokratyzacji kraju, gdyż w połączeniu z kijem, można jej użyć, do zakulisowego sterowania ludźmi, jak czynią to masoni już od wielu stuleci.

Białoruskie ministerstwo spraw zagranicznych zaprzecza wszystkiemu, a winą obarcza samego Zająca, który miał donieść o przemycie odpowiednim władzom na Ukrainie.

Obecnie sprawdzamy wszystkie te donosy, ale niech nie liczą na miłosierdzie...

Źródło