Otwórz menu główne
Wyjście do sklepu

19 stycznia 2010

Przez ostatnie kilkanaście dni bez przerwy widzimy śnieg. Niektórzy poczuli się tak zaskoczeni, że biały osad uznali za rozprzestrzenienie się pleśni. Opady i leżakowanie białego puchu uniemożliwiły m.in. uczczenie Dnia Pikantnych Potraw[1], a także poddają w wątpliwość organizację Dnia Najbardziej Kochanych[2]. Polskę obiegła panika.

Święta narodowe w takim stanie zostały skomentowane przez byłego premiera, Jarosława Kaczyńskiego: To nie do pomyślenia! Dlaczego nikt nie zareagował? Gdzie byli antyterroryści?

Ludzie nie przejmują się świętem. Gorzej było z ogrzewaniem, gdyż pani Bogusia dostała urlop, a prąd podrożał. Czy to już początek końca świata?

Przypisy

  1. 16 stycznia.
  2. 23 stycznia

ŹródłoEdytuj

  • Zaoknie, 19 stycznia 2010.