Otwórz menu główne

NonNews:Wybory prezydenckie na Ukrainie

Wszystko w rękach ludu

17 stycznia 2010

Już wkrótce dowiemy się kto zostanie nowym prezydentem Ukrainy! Oczywiście i niestety, najpierw czekają nas długie i męczące wybory...

Prawie wszyscy boją się sfałszowania tychże wyborów. Chyba najbardziej przestrzega przed nim Julia Tymoszenko. Co ciekawe, to właśnie ona je organizuje, więc tak jakby krytykuje samą siebie.

W takim razie skoro nie ona, to kto? Tu pojawia się kolejny kandydat - Wiktor Janukowycz, cieszący się (jak na razie) największą popularnością.
- Ale, kto się śmieje, ten się śmieje ostatni - mówi Serhij Tihipko, będący jedyną postacią w tych wyborach, która nie boi się sfałszowania wyników. Wszystko dlatego, że ten ukraiński milioner może przekupić głosujących. Ma jednak wątpliwości czy aby na pewno po przyjęciu pieniędzy zagłosują właśnie na niego.

Inni kandydaci mogą pocieszać się tylko tym, że i tak ktoś ma gorzej od nich. Tym kimś jest Wiktor Juszczenko, który ze swoim 4% poparciem właściwie nie ma szans na zwycięstwo. Przynajmniej nie w tej turze. Nie przeszkadza mu to wcale w ciągłym krytykowaniu swoich rywali.

Wygląda na to, że żaden polityk startujący w wyborach nie może mieć pewności co do swojego sukcesu. Najbardziej zadowolony jest z tego Wołodymyr Łytwyn, który jako przewodniczący parlamentu, według prawa tymczasowo objąłby funkcję prezydenta, jednak Juszczenko jako były prezydent mógłby zaprotestować i do drugiej tury nadal pozostać u władzy. Jeden z kandydatów zapewne zgłosiłby, że całe wybory były sfałszowane na jego niekorzyść i tym samym też dorwałby się do władzy. I tu sytuacja robi się nieco zagmatwana...

Źródło